Błażej Szmigiel - sport to sens mojego życia

Cześć! Jestem Błażej. Pochodzę z Bukowic - pięknej, spokojnej, otoczonej zielonymi lasami i zamieszkałej przez życzliwych ludzi wsi na północy Dolnego Śląska… i choć coraz więcej czasu spędzam poza domem, zawsze znajduję drogę powrotną, gdyż miasto jest dla mnie za ciasne. Pracuję, jestem aktywny towarzysko, jeżdżę samochodem, dużo czytam, często się spóźniam, a tak poza tym, od urodzenia nie mam lewego przedramienia.

Nic wielkiego.

Nigdy nie czułem się przez to gorszy, ani nie ośmielałem się narzekać na swój los. Byłoby to niewdzięczne. Dużo już w życiu widziałem i wiem, że ludziom przytrafiają się o wiele gorsze rzeczy. Tak właściwie to nie wiem czy w ogóle spotkało mnie coś złego. Wiele razy zastanawiałem się, co by było, gdybym miał obie ręce i zawsze dochodziłem do tych samych, prostych wniosków.

Moja "niepełnosprawność" ukształtowała mój charakter oraz wypracowała wszystkie jego kluczowe cechy. Nauczyła dostrzegać pozytywy we wszystkich, nawet tych najgorszych doświadczeniach. Dzięki niej, moje życie jest niekończącą się lekcją kreatywności. Przede wszystkim jednak, była solidnym fundamentem pod budowę ambicji i nieustępliwości, bez których nie pokonałbym przeciwności losu. Poza tym jestem strasznie uparty. Nie zawsze jest to dobre, ponieważ czasem wymagam od siebie zbyt wiele, co wiąże się z niespełnieniem wszystkich oczekiwań. Długo byłem przekonany, że mogę wszystko. Jeśli ktoś mówił, że czegoś nie zrobię, miałem podwójną motywację, żeby to zrobić. Nie zawsze było to łatwe. Wiele czynności wymagało ode mnie znalezienia nietypowego rozwiązania. Chcąc nie chcąc, na wiele rzeczy patrzę z innej perspektywy, ale właśnie dzięki temu potrafię dostrzec to czego inni nie widzą.

Gdybyś był na moim miejscu, też znalazłbyś rozwiązanie. Jeśli nie potrafiłeś, to prawdopodobnie dlatego, że tak naprawdę nie musiałeś, bo człowiek to leniwe stworzenie i czasem musi zostać przyparty do muru, żeby odnaleźć w sobie dodatkowe zasoby. To dzieje się naturalnie. To potrzeba jest matką wynalazków. Jeśli zaistnieje, kwestią czasu i determinacji jest znalezienie rozwiązania. Naprawdę w to wierzę. Nawet mimo tego, że przekonałem się, iż poczucie wszechmocy było złudne.

Otóż z czasem znalazło się kilka rzeczy, których bez pomocy zrobić nie potrafię. Moje życie nie jest przez to gorsze. Po prostu trochę inne. Nie wymaga współczucia. Ono mnie rozśmiesza, bo czy powinieneś mi współczuć, że nie mogę dokręcić śrubki, tylko dlatego, że ty robisz to bez problemu?

A może ja tobie, bo nie umiesz zawiązać buta jedną ręką? Jak widzisz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli dalej nie rozumiesz, spróbuj odpowiedzieć na pytanie: czy niepełnosprawność zawsze jest brzemieniem, tak jak do tej pory myślałeś, czy może być przywilejem, lub nawet swego rodzaju błogosławieństwem? Ja myślę, że tak, bo gdybym mógł teraz wybrać między dotychczasowym życiem, a alternatywnym - z drugą dłonią, trzy razy bym się zastanowił. A jak ty to widzisz?

Paradoksalnie, być może gdybym na przekór innym nie zabierał się za to, czego robić nie powinienem, dalej żyłbym w próżnej nieświadomości swoich ograniczeń. Zawsze uważałem, że największa siła, to siła umysłu, ale prawdziwa sztuka polega na rozwoju umysłu w parze z ciałem, dlatego moją wielką pasją jest sport. Ba, sport jest sensem mojego życia. Uważam, że jest największym osiągnięciem człowieka. Napisać, że jestem fanem sportu, to tak jakby nic nie napisać. Oprócz tego, że w każdej wolnej chwili śledzę świat sportu, nieważne czy jest to piłka nożna, lekkoatletyka, czy curling, nałogowo go uprawiam. Biegam, jeżdżę na rowerze, uprawiam sztuki walki. Kiedy mam okazję kopnąć piłkę, lub chwycić za rakietę do tenisa, nigdy jej nie marnuję.

Kto mnie zna, wie, o czym mówię. To właśnie wspaniała różnorodność świata sportu nie pozwoliła mi stać się w czymś naprawdę świetnym. Po prostu nie potrafiłem wybrać jednego, rezygnując z innych. W ostatnim czasie poważnie zainteresowałem się kulturystyką, co kosztuje mnie wielu wyrzeczeń. Podziwiam stosunek kulturystów do ich zawodu, niesamowitą pracowitość, konsekwencję i dbałość

o szczegóły, oraz niespotykaną wiedzę o własnym organizmie. To do mnie pasuje. Myślę, że kulturystka zasługuje na większe uznanie. Ludzie mało wiedzą o tym sporcie, dlatego nierzadko mają o nim błędne przekonanie. To kulturystyka była pierwszym sportem, który postawił przede mną bariery nie do pokonania. Nauczyła pokory. Gdyby nie ona, nigdy też nie przekonałbym się o profesjonalizmie personelu firmy Ottobock Polska, który dzięki swojej kreatywności oraz cierpliwości, pomógł spełnić moje wielkie marzenie o podniesieniu sztangi. Używam protezy (roboczej) przedramienia z lejem silikonowym oraz końcówką indywidualnie dopasowaną do gryfu sztangi.

Człowiek zawsze najbardziej pragnie tego, co wydaje się nieosiągalne. Kiedy staje w naszym zasięgu, traci swój smak. Dlatego tak ważne jest nieustannie wyznaczać sobie nowe, ambitne cele, bo celem, samym w sobie, jest ciągłe samodoskonalenie. Dla mnie jest ono warunkiem spełnienia, a tylko człowiek spełniony może być naprawdę szczęśliwy. Na koniec pamiętaj: to my sami jesteśmy budowniczymi swoich barier.